Część 5 – Mateusz Ciba – Od trzymiesięcznego pływaka do dziewiątego w Europie

Od trzymiesięcznego pływaka do dziewiątego w Europie 🏊
Niektórzy zaczynają przygodę ze sportem, kiedy mają kilka lat. On zaczął, kiedy miał… trzy miesiące. Trudno więc powiedzieć, że pływanie pojawiło się w jego życiu. Bardziej pasuje stwierdzenie, że pływanie było tam niemal od samego początku.
Rodzice zapisali go do szkółki pływackiej i szybko okazało się, że woda to zdecydowanie jego środowisko. Pierwsze zawody zaliczył, gdy miał około półtora roku. O wynikach, medalach i rekordach życiowych oczywiście nie miał wtedy jeszcze pojęcia. Ale być może właśnie wtedy zaczęła się historia, która kilka lat później zaprowadziła go aż na mistrzostwa Europy.
Od małego basenu do wielkiego sportu
Pierwsze kroki stawiał w szkółce pływackiej Depka, gdzie trenował pod okiem Matyldy Rogińskiej, a później Marka Głucha. Po przeprowadzce do Ustronia Morskiego przyszli kolejni trenerzy – Dagmara Książek-Gąsior, Łukasz Gąsior, Joanna Wolniewicz i Justyna Rutkowska.
Ważnym miejscem na sportowej mapie Mateusza stała się Fundacja Pływamy i Ratujemy w Ustroniu Morskim. To właśnie tam młody zawodnik mógł rozwijać swój talent i coraz poważniej myśleć o pływaniu.
Potem przyszedł czas na MKP Szczecin. A wraz z nim – znacznie więcej treningów, większe wymagania i coraz poważniejsze cele.
Jednym z najważniejszych trenerów w jego obecnej karierze jest Tomasz Krzywiecki. Dużo zawdzięcza również trenerowi mentalnemu Piotrowi Matulce. Jak sam podkreśla, każdy trener, którego spotkał na swojej drodze, zostawił coś, co pomogło mu stać się zawodnikiem, którym jest dzisiaj.
A droga zaczęła przynosić coraz bardziej konkretne efekty.
Pierwsze medale były oczywiście wyjątkowym przeżyciem. Najpierw pojawiały się sukcesy na zawodach lokalnych, później medale mistrzostw województwa, aż w końcu przyszła pora na mistrzostwa Polski.
W 2022 roku Mateusz zdobył srebrny medal mistrzostw Polski na 1500 metrów stylem dowolnym. Później doszły kolejne sukcesy – medale Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży i mistrzostw Polski juniorów.
1500 metrów? Dla niektórych to już podróż.
Specjalnością Mateusza są długie dystanse stylem dowolnym – 400, 800 i 1500 metrów.
To konkurencje, w których trzeba mieć nie tylko mocne ręce i nogi, ale także cierpliwość, charakter i umiejętność cierpienia w bardzo kontrolowany sposób. Szczególnie na 1500 metrów, gdzie zanim inni zdążą zapytać „ile jeszcze?”, pływak musi już dawno znać odpowiedź.
W 2025 roku podczas mistrzostw Polski juniorów w Oświęcimiu Mateusz zdobył srebrny medal na 1500 metrów oraz brązowe medale na 400 i 800 metrów.
Coraz odważniej zaczął też rywalizować z seniorami. I szybko okazało się, że nie zamierza być tam tylko statystą.
Podczas mistrzostw Polski OPEN w Lublinie zajął 8. miejsce na 1500 metrów, a co ważniejsze – poprawił rekord życiowy aż o 19 sekund.
To już nie była mała poprawka. To był bardzo wyraźny sygnał, że młody zawodnik z każdym kolejnym treningiem przesuwa swoją granicę.
CMS – tutaj zaczęła się prawdziwa codzienność sportowca
Jednym z najważniejszych momentów w jego karierze było rozpoczęcie nauki w Centrum Mistrzostwa Sportowego w Szczecinie.
To właśnie tutaj trzeba było zdecydować, czy pływanie ma być tylko pasją, czy już naprawdę profesjonalnym sportem.
Odpowiedź przyszła szybko.
Zmieniło się właściwie wszystko – organizacja dnia, liczba treningów, regeneracja, odżywianie, podejście do startów. Rano trening, potem szkoła, kolejny trening, regeneracja i przygotowanie do następnego dnia.
I tak dzień po dniu.
Na początku nie było łatwo przyzwyczaić się do takiego rytmu. Z czasem jednak to, co wcześniej wydawało się czymś wyjątkowym, stało się zwyczajną codziennością.
Właśnie na tym polega sport wyczynowy. Wielkie wyniki zazwyczaj nie rodzą się w chwili dekoracji medalowej. Rodzą się dużo wcześniej – podczas kolejnego treningu, kiedy trzeba wstać rano, mimo że organizm najchętniej negocjowałby jeszcze kilka godzin snu.
CMS dało Mateuszowi przede wszystkim możliwość trenowania w warunkach, które pozwalają mu rozwijać się jako zawodnikowi i przygotowywać do rywalizacji na najwyższym poziomie.
Dziewiąty w Europie. I tylko 0,08 sekundy od finału
Największym jak dotąd sportowym krokiem była kwalifikacja do mistrzostw Europy juniorów.
W 2026 roku Mateusz wystartował w tej imprezie w Monachium. Na dystansie 1500 metrów stylem dowolnym uzyskał czas 15:46,73 i zajął 9. miejsce w Europie.
Do finału zabrakło mu zaledwie 0,08 sekundy. Osiem setnych sekundy.
W pływaniu to naprawdę niewiele. To różnica, której nie widać gołym okiem, ale którą zawodnik pamięta bardzo dobrze.
Mimo wszystko sam udział w mistrzostwach Europy był dla niego ogromnym doświadczeniem. Pokazał, że codzienna praca wykonywana na treningach pozwala mu rywalizować z najlepszymi zawodnikami na poziomie międzynarodowym.
I chyba właśnie to jest w tej historii najciekawsze. Nie tylko dziewiąte miejsce, nie tylko rekordy i medale, ale świadomość, że zawodnik z Ustronia Morskiego, który pierwsze zawody zaliczył jako półtoraroczne dziecko, znalazł się wśród najlepszych juniorów Europy.
Za tym wszystkim stoją ludzie – Mateusz nie ma wątpliwości, kto odegrał największą rolę w jego sportowej drodze.
Rodzice.
To oni od początku byli przy nim, zawozili go na treningi i zawody, wspierali po zwycięstwach, ale przede wszystkim wtedy, kiedy nie wszystko szło zgodnie z planem.
Ważni byli również trenerzy. To oni nauczyli go nie tylko techniki pływania i przygotowania fizycznego, ale także systematyczności, cierpliwości i odpowiedzialności za własną pracę.
Nie można też zapomnieć o Fundacji Pływamy i Ratujemy. Możliwość trenowania i startowania w Ustroniu Morskim była jednym z fundamentów tej sportowej drogi.
Co dalej?
Dzisiaj Mateusz jest zawodnikiem MKP Szczecin i członkiem kadry narodowej. Nadal koncentruje się przede wszystkim na pływaniu i dalszym rozwoju sportowym.
Cele ma konkretne: poprawiać rekordy życiowe, zdobywać kolejne medale mistrzostw Polski i coraz częściej pojawiać się w finałach najważniejszych zawodów międzynarodowych.
A marzenia?
Są jeszcze większe.
Reprezentować Polskę na mistrzostwach Europy, mistrzostwach świata, a w przyszłości – oczywiście – na igrzyskach olimpijskich.
Brzmi ambitnie? Owszem.
Ale jeśli ktoś w wieku trzech miesięcy zaczyna swoją przygodę z pływaniem, a kilkanaście lat później zajmuje dziewiąte miejsce w Europie i przegrywa awans do finału o osiem setnych sekundy, trudno powiedzieć, że nie lubi stawiać sobie wysoko poprzeczki.
Mateusz nie chce jednak wybiegać zbyt daleko.
Na razie liczy się kolejny trening. Kolejne zawody. Kolejny rekord życiowy.
I właśnie tak wygląda droga sportowca – wielki cel gdzieś na horyzoncie, ale każdego dnia trzeba zrobić przede wszystkim ten jeden kolejny krok.
A czasami, a właściwie bardzo często, jest to po prostu kolejny kilometr w basenie.
W końcu wszystko zaczęło się od trzymiesięcznego dziecka, które dobrze czuło się w wodzie.
Dziś trudno nie pomyśleć, że ono od początku coś przeczuwało.
Bo jak na razie Mateusz naprawdę daleko dopłynął. I wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek tej historii.

 

Tagi:
| | | |